Źródła wiedzy od źródełek co raz trudniej przychodzi rozróżnić w czasach shortsów, bro science i insta science oraz wszelkiej maści internetowych mędrców. Pytanie czy jest jeszcze siła i kawałek świadomości do której można wrzucić porządną rozsądną przemyślana i wartościową lekturę. Tutaj trzeba przeczytać całość i zrozumieć, że to co połowa internetu nazywa treningiem hybrydowym po prostu nim nie jest (to że w poniedziałki robisz klate a w le wtorek sprinty nie oznacza że robisz trening hybrydowy, na pewno chujowy ale nie hybrydowy). Pozycja obowiązkowa, Aleks jest ojcem tej koncepcji i pierwszy też użył w kontekście przez siebie opisywanej metodyki sformułowania "hybrid training". Polskiego wydania próżno oczekiwać, w sieci dostępne jest za darmo pierwsze wydanie z 2015 przyjęte tak sobie, uznane za chaotyczne i niezrozumiale. Nie wiem dlaczego ale patrząc na setki porad z zakresu treningu hybrydowego jestem przekonany że to była dla wielu faktycznie lektura za trudna. Nowe wydanie dodaje sporo definicji, doprecyzowuje główne założenia jak interferencja (która oczywiście jest przy dwóch różnych szlakach metabolicznych i nikt temu nigdy nie przeczył), stackowania jednostek wokół grup mięśniowych, zrozumienie roli regeneracji oraz możliwości oraz szerszego planowania ta metodyka nawet całego makro cyklu.
Mam nadzieję, że tym razem zrobię to dobrze. Trzymać kciuki i zaczynamy.

Komentarze
Prześlij komentarz