Ogólnie cała ta moja historia jest, no cóż, dziwna. Z jednej strony wiele osób było by zadowolonych z takiej, zarówno formy jak i sylwetki, jaką mam obecnie, ja natomiast nie jestem i nie byłem również jak byłem w najlepszej swojej dyspozycji startując na pełnym IM. Być może nigdy nie będę. Może to trzeba leczyć a może mam dzięki temu nieprzerwanie od 13 lat powód aby w ten czy inny sposób trenować i pracować nad sobą, wracać a to do biegania a to do treningu siłowego albo próbując łączyć (jak na razie z marnym skutkiem) obydwa.

    Wczoraj widziałem, bardzo dobry wpis o tym jak ktoś komuś z ADHD tłumaczy że nawyk się kształtuje 30 dni a później z górki. Mam miliony tematów i postanowień w które się wkręcam maksymalnie i przez dwa, trzy tygodnie nie widzę świata poza tym zagadnieniem a po jednym dniu fackupu porzucam temat na zawsze jakby nie istniał, zatem przy tym mechanizmie który rządzi moim życiem od urodzenia a ostatnio nawet się nasila a nie ustępuje (z ADHD się nie wyrasta)... trenowanie systematycznie od 13 lat (raz to a raz tamto) wydaje się być sukcesem samym w sobie i jednym skutecznym katalizatorem jaki znam.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga