Dobra, wystarczy. Już dłużej nie mogę patrzeć na ten downgrade. Nie biegam od października i czuję już bardzo, ale to bardzo mocno, że ta najdłuższa na przestrzeni ostatnich 13 lat przerwa, nie wnosi nic dobrego.

Czy od razu to jest powód, żeby reaktywować projekt, który motywował mnie do ukończenie Ironman'a przed 40-tką? Nie wiem, wiem natomiast że dość długo szukam dziury w całym, nowych metod, sposobów, planów, a może czas wrócić do tego co działa? Akurat ta blogowa forma motywacji działa na mnie całkiem nieźle.

Czy coś wielkiego i ambitnego mam w planie? Być w najlepszej możliwej (o ile nie najlepszej) formie fizycznej i psychicznej swojego życia, na swoje 50 urodziny. To mam w planie.

Na razie konsumpcji tej przyszłej formy na jakiejś spektakularnej imprezie nie przewiduje, przygotowywanie się do jakiejś imprezy to zawsze ekstra stres, to akurat nie jest mi teraz potrzebne.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga