Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2026

Co jest dla mnie ważniejsze?

Obraz
Czy ten wymiar całej tej zabawy który dostrzegałem ale nigdy nie doceniłem właściwie? Ruch, natura, ponadprzeciętna możliwość eksplorowania terenu? Dzięki sile, wydolności i treningowi - który jak kiedyś powiedział jeden z moich trenerów (btw. Mistrz Polski na dystansie IM) - trening jest przywilejem . Czy ciągła niezaspokojona rządzą pchania mocno wykresu w górę, osiągania, jak najszybciej, jak najefektywniej, otoczony sprzętem, danymi i niuansami, ciągle niezadowolony i ciągle zmęczony? Odnalezienie w tym wszystkim, w procesie tej czystej przyjemności i satysfakcji z aktywności i zdrowego życia, to jeden z najważniejszych celów tej "reaktywacji". Można się załamać, albo dać zdominować tym wykresom i danym, można to analizować, wrzucać w modele, czytać książki i badania, można się tym zająć na pełnej hiperfiksacji ... Można, można. Można też to wszystko zwyczajnie wyjebać, tak, że Garmin, po 13 latach wspólnej drogi i mielenia miliardów zmiennych, kilkudziesięciu tysiącach ...
    Ogólnie cała ta moja historia jest, no cóż, dziwna. Z jednej strony wiele osób było by zadowolonych z takiej, zarówno formy jak i sylwetki, jaką mam obecnie, ja natomiast nie jestem i nie byłem również jak byłem w najlepszej swojej dyspozycji startując na pełnym IM. Być może nigdy nie będę. Może to trzeba leczyć a może mam dzięki temu nieprzerwanie od 13 lat powód aby w ten czy inny sposób trenować i pracować nad sobą, wracać a to do biegania a to do treningu siłowego albo próbując łączyć (jak na razie z marnym skutkiem) obydwa.     Wczoraj widziałem, bardzo dobry wpis o tym jak ktoś komuś z ADHD tłumaczy że nawyk się kształtuje 30 dni a później z górki. Mam miliony tematów i postanowień w które się wkręcam maksymalnie i przez dwa, trzy tygodnie nie widzę świata poza tym zagadnieniem a po jednym dniu fackupu porzucam temat na zawsze jakby nie istniał, zatem przy tym mechanizmie który rządzi moim życiem od urodzenia a ostatnio nawet się nasila a nie ustępuje (z AD...
Obraz
Dobra, wystarczy. Już dłużej nie mogę patrzeć na ten downgrade. Nie biegam od października i czuję już bardzo, ale to bardzo mocno, że ta najdłuższa na przestrzeni ostatnich 13 lat przerwa, nie wnosi nic dobrego. Czy od razu to jest powód, żeby reaktywować projekt, który motywował mnie do ukończenie Ironman'a przed 40-tką? Nie wiem, wiem natomiast że dość długo szukam dziury w całym, nowych metod, sposobów, planów, a może czas wrócić do tego co działa? Akurat ta blogowa forma motywacji działa na mnie całkiem nieźle. Czy coś wielkiego i ambitnego mam w planie? Być w najlepszej możliwej (o ile nie najlepszej) formie fizycznej i psychicznej swojego życia, na swoje 50 urodziny. To mam w planie. Na razie konsumpcji tej przyszłej formy na jakiejś spektakularnej imprezie nie przewiduje, przygotowywanie się do jakiejś imprezy to zawsze ekstra stres, to akurat nie jest mi teraz potrzebne.