"Każdy to powie, wszystko zaczyna się o kończy w Twoje głowie" czy tam dowolna modyfikacja tego zawołania z pop psychologii. I tak trudno czasami wybrać czy lepszy jest subiektywny optymizm czy obiektywny pesymizm. Tu może zastanawiać co jest trudnego w tym wyborze - wiadomo, najważniejsze są.liczby, fakty, dane i tyle ... To że masz dobre samopoczucie ale nie przesuwasz się do przodu jest bez znaczenia. Całe szczęście mój dylemat rozwiązał się sam bo widząc liczby mój optymizm momentalnie wyparował i zajęło mi ponad trzy dni szukanie na nowo jakiegoś wspólnego mianownika, uzasadnienia i właściwej drogi dla dalszych działań a chce mimo wszystko coś tam jednak zadziałać. Chce biegać, po lesie, po górach (na razie takich malutkich) bo wtedy i chyba tylko wtedy czuję się dobrze (w głowie, reszta dolegliwości bez zmian) i to jest dla mnie najważniejsze. Ile ma być tego biegania i w jakiej formule jeszcze się rozstrzyga w różnych zakątkach mojej skomplikowanej i udręczonej psychiki. Czy to będzie kolejny road to ultra, czy jakieś zawody o medal sołtysa, czy po prostu regularne treningi w lesie za domem. Nie wiem. Wiem, że te wszystkie zastępcze warianty i strategie, teorie i taktyki się nie spełniły i nie sprawdziły. Powoli to jakoś rozmasuje i ułoże, na swoich zasadach. Trochę się poręcze z ograniczeniami, posiłkuje marzeniami i coś z tego będzie. Na pewno nie będzie już lemantów i negatywnej narracji bo tej mi nie brakuje poza tym jednym zakątkiem życia.
5 czerwca 2026