Trochę się ta nowa rutyny posypała na rzecz ... No właśnie na rzecz random aktywności których w obawie przed kontuzją (jak się przygotowujesz dwa lata do imprezy gdzie wywaliłeś kilka k na start, to takie właśnie pato wzorce się uruchamiają) unikałem przez ostatnią dekadę. Prawdą jest , że jazdy na nartach się nie zapomina no może nie do końca zapomina, trochę sobie muszę temat odświeżyć ale pretekst w postaci wyjazdu z najmłodszym na jego weekendowy kurs jest idealny. Perspektywa wspólnych zimowych wyjazdów w przyszłości i wspólnej aktywności dodatkowo mnie motywuje. Pogoda idealna, śnieg, góry, i chwila wolnego od codziennego zapierdolu bezcenna. Do tego powrót do aktywności którą naprawdę lubię i chyba lepiej być już nie może...
Może, młodemu idzie naprawdę bardzo dobrze i złapał potężna zajawkę! Idealnie.

Komentarze
Prześlij komentarz