No właśnie nic. Taka jest różnica gdyby działa się jakimś systemem i zna wszystkie elementy i taktyki, inaczej gdy odtwarza z pietyzmem jakiś konkretny plan pod konkretną imprezę. Trenuje pod dystans (no dobra, zaczynam) a impreza się znajdzie, nie ma co robić sobie ciśnienia na terminy bo wtedy zwykły ból gardła doprowadza człowieka do histerii i pytań na forum bieganie.pl czy trenujecie z gorączką, kaszlem, na antybiotykach, i wszystkie te rzeczy które obecnie wydają mi się szalone a miało miejsce nie raz w mojej "karierze".

Z takim podejściem kolego to nic z tego nie będzie - może nie a może tak, to jeszcze zobaczymy. Na pewno nauczyłem się bardziej dbać o siebie i więcej odpuszczać jak nie czuje przyjemności i satysfakcji z tego co robię na treningu bo jestem słaby, niewyspany i przrzeziębiony. Jestem amatorem nie zawodowcem, moja rodzina nie utrzymuje się z moich wyników tylko z tego że jestem zdrowy i gotowy do działania po krótkiej przerwie.

Pewnie nic wielkiego, ale irytuje, nie dospałem dzisiaj czuje się źle więc pasuje. Teraz robię 5/7 treningów w tygodniu więc te 2 dni dają przestrzeń na przesunięcia i jeszcze jeden na zupełną pauzę bezwzględnie zostaje. Jako że ten makrocykl ma jeden cel - redukcję to ostatecznie można dopuścić jedno a nawet dwa easy runy na rzecz podtrzymania siłowni i ujemnego bilansu.

No i tak, ledwo dwa tygodnie i same problemy. Plan już trzeba by było modyfikować, zaczynać od nowa albo się spinać co to będzie, nic nie będzie. Bądź zdrowy , silny i zadowlony. Trening w takim stanie daje 200% a w czasie choroby pogarsza Twój stan dramatycznie nawet z późniejszymi poważnymi konsekwencjami.

Nie trenuj do imprezy za miliony na końcu świata jak zaczynasz przygodę bo zwariujesz na drugim czy trzecim przestoju planu do...