Nie ma czegoś takiego jak "powrót" do formy. Może być co najwyżej budowanie nowej. Zresztą ostatnie lata pokazały mi, że formę bardzo ciężko dookreślić, można kwantyfikować różne składowe, wyświetlać je sobie na różnych wykresach, zderzać z wyniki swoimi lub innych ale trudno już ogarnąć to samopoczuciem. W okresie kiedy było mi ciągle "mało" i brnąłem dalej i mocniej, byłem na etapie wytrenowania który mentalnie nie dawał mi satysfakcji, a teraz po dwóch latach od ciężkiej kontuzji i zmianie całkowicie trybu życia który miałem przez ostanie 13 lat zdaje mi się nie osiągalnym poziomem. Nie doceniałem siebie, nie doceniałem tego co zrobiłem i co mam w temacie wyniku sportowego. Przerzuciłem te frustrację tak mocno na swój organizm, że ostateczni był zmuszony mnie zastopować. Brutalnie ale skutecznie.
Teraz, gdy moje życie wygląda zupełnie inaczej, i dawno nie ma już w nim treningu wyczynowego, jest rekreacyjny, który został w odpowiedzi na nawarstwiające się problemy jakie ma człowiek który z dnia na dzień z kogoś hiper aktywnego staje się co najwyżej aktywny.
Została we mnie jednak spora "tęskonota", która przeszła w potrzebę, która to z kolej uruchomiła marzenia, cele i cały ten mechanizm który powoduje, że ciągnie mnie do lasu, do biegania, do aktywności która jest trochę bardziej niż rekreacyjna. Która coś przełamuje i jest ponad przeciętna.
Czy jest na to miejse w moim życiu, czy jest na to jakaś nowa metoda, system? Plany treningowe są dobre dla osób która mają na to czas są na etepie życia w której nie ma jeszcze odpowiedzialności dojrzałego mężczyny (sry, ale dotyczy się to również 40 latków którzy trenują do imprez z kosmosu jednocześnie torując drogę do rozwodu maczętą), mówie o dojrzałości która stawia mnie w centrum, moje zdrowie i samopoczucie ale nie kosztem zobowiąząń które świadomie podjąłem.
Czy znajdę w tym wszystkim czas na drogę w formacie który już kiedyś mi się sprawdził może będzie teraz równie skuteczny, wiem, że będzie to zupełnie inna droga, inne narzędzia i inne taktyki. Zobaczymy.
Przywracam to miejsce po raz kolejny, może tym razem na dobre.
Zaczynamy.
Zapraszam.
PS: rozwikłam projekt - 50 km / na 50 urodziny.